Do gabinetu zgłosiła się mama trzynastoletniej dziewczynki, zaniepokojona jej zamknięciem w sobie, izolacją od rówieśników oraz koszmarami sennymi. Dziewczynka przeżywała rozwód rodziców jako silnie stresujące wydarzenie, które wpływało na jej codzienne funkcjonowanie w szkole i w domu.
Nie była to tylko chwilowa reakcja na zmianę. Trudność zaczęła być obecna w relacjach, odpoczynku i codziennym poczuciu bezpieczeństwa. Właśnie dlatego ważne stało się nie tylko to, co dziewczynka robiła na zewnątrz, ale też to, co przeżywała wewnętrznie.

Jak to wyglądało na początku
W pierwszych tygodniach najbardziej widoczne było wycofanie. Dziewczynka mniej mówiła, ograniczała kontakt z rówieśnikami i coraz wyraźniej pokazywała, że trudno jej odnaleźć się w nowej sytuacji. Napięcie było obecne zarówno w domu, jak i w szkole, a koszmary senne dodatkowo odbierały jej poczucie odpoczynku i stabilności.
Co było najbardziej widoczne
- zamknięcie w sobie i trudność w mówieniu o tym, co się dzieje
- izolowanie się od rówieśników i mniejsza gotowość do kontaktu
- koszmary senne i pogorszenie jakości snu
- silny stres związany ze zmianą sytuacji rodzinnej
- trudność w codziennym funkcjonowaniu w domu i w szkole
Co mogło być w tle
W takich sytuacjach w tle często pojawia się kilka emocji naraz: smutek, złość, poczucie zagubienia, lęk i bezradność. U nastolatki ważne było też to, że rodzinna zmiana nie dotyczyła wyłącznie relacji między dorosłymi — wpływała na jej własne poczucie przewidywalności, bezpieczeństwa i wpływu na codzienność.
Co podbijało trudność
- nagła zmiana rodzinna i konieczność odnalezienia się w nowej rzeczywistości
- trudność w nazywaniu emocji, które były silne i nieuporządkowane
- lęk i napięcie, obecne w domu oraz przenoszące się do szkoły
- poczucie braku kontroli nad tym, co dzieje się wokół
- osamotnienie w przeżywaniu zmiany, zanim pojawiła się przestrzeń do rozmowy
Co okazało się pomocne
W pierwszych spotkaniach najważniejsze było zbudowanie poczucia bezpieczeństwa i relacji opartej na zaufaniu. Dopiero wtedy dziewczynka mogła swobodnie mówić o swoich uczuciach — smutku, złości i poczuciu zagubienia — a terapeuta pomagał jej te emocje nazywać i rozumieć.
W pracy pojawiały się rozmowy, ćwiczenia i aktywne słuchanie. Dzięki temu dziewczynka stopniowo uczyła się rozpoznawać swoje emocje i widzieć, że reakcje, których doświadcza, są naturalne w trudnej sytuacji życiowej, a nie czymś, czego powinna się wstydzić albo co musi natychmiast ukryć.
Ważnym elementem były też proste narzędzia do regulacji emocji: techniki oddechowe, wizualizacje relaksacyjne oraz ćwiczenia pomagające rozładować napięcie. Wspólnie pracowali nad sposobami radzenia sobie z lękiem i stresem zarówno w domu, jak i w szkole.
Kiedy warto zareagować
Wsparcia warto szukać nie dopiero wtedy, gdy trudność bardzo się nasili, ale już wtedy, gdy utrzymuje się przez dłuższy czas i coraz wyraźniej wpływa na codzienne życie dziecka. Jeżeli wycofanie, napięcie, problemy ze snem czy izolacja utrzymują się i wpływają na codzienność, dobrze potraktować to jako sygnał, że sama zmiana czasu może nie wystarczyć.
Na co zwrócić uwagę
- wycofanie i napięcie utrzymują się przez dłuższy czas
- pogarsza się sen, odpoczynek albo ogólne samopoczucie
- dziecko ogranicza kontakty z rówieśnikami i coraz bardziej się izoluje
- trudność wyraźnie wpływa na funkcjonowanie w domu i w szkole
- domowe próby wsparcia nie przynoszą wyraźnej ulgi
Dlaczego proste rady czasem nie pomagają
W podobnych sytuacjach bliscy często próbują pomagać intuicyjnie: zachęcają do rozmowy, uspokajają, mówią, że wszystko się ułoży. To naturalne i wynika z troski.
Problem polega na tym, że przy silnym stresie i zagubieniu dziecko nie zawsze jest w stanie skorzystać z samej rady. Jeśli dziecko nie rozumie jeszcze dobrze własnych emocji albo nie ma sposobów na obniżenie napięcia, nawet wspierające słowa mogą nie wystarczać.
Tutaj pomocne okazało się coś bardziej konkretnego: spokojna relacja, porządkowanie emocji, zrozumienie zmian w rodzinie, możliwość wyrażenia obaw i wątpliwości oraz szukanie tego, na co dziewczynka ma realny wpływ. To właśnie ten element stopniowo wzmacniał jej poczucie sprawczości.
W takich sytuacjach pomocna bywa spokojna, uporządkowana praca, która daje dziecku przestrzeń do rozumienia zmian, przeżywania emocji i stopniowego odzyskiwania równowagi.
Jak wyglądała ta praca
W tej historii praca nie polegała na szybkim „poprawianiu nastroju”, ale na stopniowym towarzyszeniu dziewczynce w oswajaniu tego, co się zmieniło. Poprzez rozmowy i zadania terapeutyczne mogła przeanalizować nową sytuację rodzinną, wyrazić swoje obawy i wątpliwości oraz zacząć szukać sposobów funkcjonowania w nowej rzeczywistości. Równolegle odbywały się rozmowy z mamą, które pomagały jej lepiej rozumieć emocje córki i wspierać ją w domu.
Co zwykle robimy w praktyce
- budujemy bezpieczną relację, w której dziecko może swobodnie mówić o swoich uczuciach
- pomagamy nazywać i rozumieć emocje oraz widzieć, że są naturalną reakcją na trudną sytuację
- wprowadzamy proste sposoby regulacji napięcia i radzenia sobie z lękiem oraz stresem
- włączamy rodzica, gdy wspiera to codzienne funkcjonowanie dziecka poza spotkaniami
💡 Najważniejsze wnioski z tej historii
- Zmiana zwykle zaczyna się od poczucia bezpieczeństwa. To ono otwiera przestrzeń do mówienia o trudnych emocjach.
- Pomocne bywa porządkowanie tego, co dziecko przeżywa. Nazywanie smutku, złości i lęku często przynosi dużą ulgę.
- Ważne jest nie tylko wsparcie dziecka, ale też rodzica. Gdy dorosły lepiej rozumie reakcje dziecka, łatwiej wspierać je na co dzień.
- Warto poszukać wsparcia, gdy trudność zaczyna zawężać codzienne życie. Nie trzeba czekać, aż problem bardzo się nasili.